Przekłamania i manipulacje, czyli medialna „prawda” o nagrodach

Przez lata rządów koalicji PO-PSL, mediom nie przeszkadzały nagrody w resorcie rolnictwa i podległych agencjach, ale w ubiegłym tygodniu wybuchła z tego powodu afera. Trudno to inaczej nazwać, niż polityczną manipulacją. Szkoda tylko, że zajmują się tym opiniotwórcze i prestiżowe media.

Informacje z nagłówków alarmowały o 173 mln zł nagród wypłaconych w ubiegłym roku w resorcie rolnictwa. To prawdziwa „sztuka” zawrzeć w tak krótkim zdaniu tyle przekłamań. Przede wszystkim nie zgadza się kwota. W rzeczywistości suma nagród wyniosła 139,5 mln zł i chodzi o kwotę brutto, czyli przed odliczeniem podatków. Z medialnych informacji wynikało, że pieniądze dostali pracownicy ministerstwa. Osoby, które nie znają się na administracji rolnej, mogły uwierzyć, że chodzi tylko o pracowników gmachu przy ul. Wspólnej. Tymczasem nagrody dostali także pracownicy agencji podległych ministerstwu. To prawdziwa armia ludzi. Kwota 139,5 mln zł została rozdysponowana między 28 tysięcy osób. Oznacza to, że średnia miesięczna nagroda wyniosła 419 zł brutto na osobę, czyli na rękę statystycznego pracownika przypadało około 340 zł.

Nieprawdziwe dane zostały podane w odniesieniu do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jest tam prawie 11 tys. etatów, a nie – jak wskazały media – 9,5 tys. Rodzi to kolejne przekłamanie. Średnia nagroda w ARiMR nie wyniosła 5,5 tys. zł na pracownika rocznie, ale 4809 zł, czyli około 400 zł brutto miesięcznie. Nie jest to kwota wygórowana zważywszy, że ARiMR jest największą tego typu agencją płatniczą w Unii Europejskiej. Obsługuje największą liczbę przedsięwzięć realizowanych w ramach Wspólnej Polityki Rolnej oraz Wspólnej Polityki Rybackiej. Zajmuje się też płatnościami bezpośrednimi dla blisko 1,4 mln rolników. Wymaga to wykwalifikowanej kadry, stale podnoszącej swoje umiejętności i kompetencje zawodowe.

GUS informuje, że średnia płaca w gospodarce narodowej wynosi 4886 zł brutto i wzrosła o 6,7 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Potwierdza to systematyczną poprawę w sferze płac. Należy natomiast pamiętać, że urzędnicy stanowią jedyną grupę zawodową, która nie miała regulacji płac od ponad 12 lat. Dlatego też kwota ok. 340 zł netto na miesiąc, średnio na jednego pracownika w jednostkach podległych Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie wydaje się, na tle współczesnego rynku pracy, zawrotną nagrodą.

Wato wiedzieć, że w tej puli znajdują się również nagrody jubileuszowe wypłacane obligatoryjnie za 20, 25, 30, 35, 40 i 45 lat pracy, co nakazuje ustawa o pracownikach urzędów państwowych. Na przykład w podległym ministerstwu Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach wypłacono łącznie 500 030 zł nagród, ale aż 400 230 zł stanowiły „jubileusze”.

Dziennikarze powinni patrzeć władzy na ręce, krytykować i ujawniać niewygodną prawdę. Nie oznacza to jednak przyzwolenia na przekłamywanie danych i manipulację faktami, z czym mamy do czynienia przy „aferze” z nagrodami. Resort rolnictwa nie pierwszy raz padł ofiarą takiej akcji medialnej. Kiedy minister Krzysztof Jurgiel połączył ARR i ANR w KOWR, część mediów dostrzegło w tym próbę ograniczenia biurokracji i racjonalizację polityki kadrowej. Niektórzy dziennikarze napisali jednak o czystkach w ministerstwie. Każdy widzi to, co chce zobaczyć. Warto też postawić pytanie, dlaczego media właśnie teraz zainteresowały się nagrodami w resorcie rolnictwa? Nie jest to przecież przywilej wprowadzony przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Nagrody obowiązywały w czasach koalicji PO-PSL i nikomu wtedy nie przeszkadzały.